IMG_20170702_160746 — kopia

MIGAWKA: Nieczynny basen Polfy i ich troje na golasa ;)

22 czerwca 2007. Bardzo późny wieczór. Za kilkanaście godzin mamy stanąć na ślubnym kobiercu, a jak wiadomo częstokroć niebezpodstawnie ten moment w życiu człowieka wiąże się z zadziwiająco wysokim poziomem stresu. O tym, że niebezpodstawnie człowiek dowiaduje się zwykle kilka lat później, ale nie o tym dzisiaj Być może podświadomość…

P1090265 — kopia

Van Gogh wirtualnie

Gdy przeciętny Polak słyszy „van Gogh”, myśli po pierwsze „słoneczniki”, po drugie „obcięte ucho”. Na tym lista skojarzeń się zamyka. Powiedzmy sobie szczerze, w kwestii sztuki szeroko rozumianej jestem najprzeciętniejszym Polakiem. Być może do listy dodałabym jeszcze „Holender”, „prawdopodobnie impresjonizm”, „choroba psychiczna, bo kto przy zdrowych zmysłach obcina sobie ucho”….

Wawel

MIGAWKA: Tymczasem w Krakowie

Po dziewięciu miesiącach permanentnego zmęczenia, zadyszki, senności i nie oddalania się od toalety na więcej niż 100 metrów każde wyjście z domu jest teraz niesamowitą atrakcją. A dzisiejszy pierwszy dłuższy spacer przyniósł mi tyle radości ile gwiazdka i Dzień Dziecka w jednym!  I choć nie w górach, to w miejscu równie…

b21a8c6373989729cefe81e822c4db79_1920x1080

Krakowski Szkieletor i refleksje o przemijaniu

Z krakowskiego krajobrazu powoli znika Szkieletor. Nie, nie będę po nim płakać, ale… No właśnie, „ale”. Szkieletor był odkąd pamiętam. Od mojego zawsze. Widziany z każdego punktu Krakowa, z Kopca Kościuszki, z Wawelu, z wieży kościoła Mariackiego. Z poziomu przedszkolaka maszerującego z rodzicami w odwiedziny do dziadków. Znad kierownicy roweru nastolatki jadącej do babci-matematyczki rozwiązywać zadania ”z gwiazdką”. Z…

P1050887

MIGAWKA: Z cyklu: Tymczasem na Rynku – Poranek

Tajlandia, Tajlandią, ale na codzień trzeba sobie poprawiać humor mniejszymi przyjemnościami… W ramach poprawiania nastroju wsiadam rano na rower i jeszcze przed pracą wpadam na chwilkę na Rynek. Jak zwykle, od Mikołajskiej. Zahaczam o postój dorożek, konnych rzecz jasna. Rzut oka na Bramę Floriańską. Nie mam czasu, żeby pod nią…

P1000998 - Copy

Z cyklu: Tymczasem na Rynku… – magiczna zimowa noc

Czy zawsze trzeba jechać daleko, żeby zobaczyć coś pięknego? Głupie pytanie, ale takie też się zdarzają, gdy nie ma się pomysłu jak zacząć ;) Odpowiedź - oczywiście, że nie! Czasem wystarczy spacer na Rynek, pod warunkiem oczywiście, że mieszka się w Krakowie… No dobrze, niech Wam będzie, jest pewnie jeszcze kilka innych miast…

P1050567

Industrialnie, czyli krótka opowieść o tym skąd się bierze ciepło

Sezon grzewczy powoli się rozkręca. Niestety. Szczególnie z perspektywy istot ciepłolubnych, do których z pewnością się zaliczam. W przetrwaniu długich, ciemnych zimowych miesięcy najbardziej pomaga mi ogień buzujący w kominku. Jeśli jednak akurat nie mam pod ręką kominka pociechą niech będzie choćby i gorący kaloryfer. Aby lepiej przygotować się do zimy…

P1010089

Z cyklu: Tymczasem na Rynku – przedwakacyjna codzienność…

Nie zawsze musi się dziać. Tym razem na Rynku nic się nie dzieje. Nuda? Niekoniecznie. Trafiam na Rynek rano, po dziesiątej. Spieszę do sklepu podróżnika po mapy i przewodniki, niestety sklep czynny dopiero od 11:00. Mam pół godziny dla siebie. Jadę na Rynek, siadam na kamiennych ławach wzdłuż tak zwanej…

DSC00827

Skałka, Kazimierz, upał i smakowita ochłoda

Nad Wisłą jestem bardzo częstym gościem. Kościół na Skałce wobec tego widzę równie często – z prawej strony, z lewej strony, z prawego brzegu Wisły, z lewego brzegu Wisły, z daleka, z jeszcze dalsza, ale nigdy z bliska. To kolejne z tych miejsc, w których nie byłam od wielu, wielu…